Monday, February 18, 2008

Corolla odebrana!


Oto Corolla w nowym kolorze. Nie prezentuje się
może na razie zbyt okazale, gdyż jest mocno zakurzona,
ale po umyciu nadwozia, polerce i woskowaniu
z pewnością nabierze blasku...






Do malowania został wyjęty silnik razem z całym osprzętem.



Pierwszy montaż ograniczył się do przykręcenia
zregenerowanego serwa wraz z pompą hamulcową,
skrzynki bezpieczników i pojemnika płynu spryskiwaczy.






Najważniejsze, że przód jest idealnie spasowany
i nie ma niesymetrycznych szczelin pomiędzy maską,
a błotnikami. By zamocować przedni zderzak, jako,
że jest od nowszego modelu Corolli, konieczne będzie
dorobienie nowych mocowań i wygrzanie jego boków,
by równo przylegały do błotników.



Środek został również cały pomalowany, głównie
w celu zabezpieczenia przed korozją.

Priorytetem w dalszych pracach wykończeniowych jest mechanika:
dokończenie układu hamulcowego, wymiana sprężyn i włożenie silnika.
Za wykładziny, tapicerkę i uszczelki zabiorę się jak się trochę ociepli.


Sunday, December 30, 2007


Zamieszczam zaległe zdjęcie z początkowych prac blacharskich.
Wspawane zostały progi, pas przedni i tylny, wymieniona
blacha na tylnym kielichu i wypełnione otwory w miejscu
na koło zapasowe.

Za tydzień samochód powinien być już w kolorze,
włączając w to środek karoserii, jak i gruntownie
zabezpieczony antykorozyjnym Tectylem.







Tuesday, August 14, 2007

Malezyjska siostrzana Corolla EE97







By zwiększyć ładowność w tylnym zawieszeniu
zastosowano belkę skrętną i resory piórowe...









Monday, July 16, 2007

dziś chciałbym pochwalić się...


Pięknym fioletem progresywnych sprężyn firmy Vogtland
które obniżą corollkę o około 35 mm i usztywnią zawieszenie.





A także klockami hamulcowymi EBC na obie osie.





Monday, July 02, 2007

do lakiernika...


Ostatnie zdjęcia przed gruntowną renowacją nadwozia.





Silnik przygotowany do wymontowania.





Corollka na sztywnym holu, bez podłączonych hamulców.




Monday, May 28, 2007

Pamiętajcie o BHP!

Ostry dyżur. Mikro opiłek ze szlifierki objawił się
w oku dopiero po kilku godzinach. Pracowałem
w okularach ochronnych. Musiał zatem zgrabnie
się przyczaić i opaść z nieodzownej przy pracy,
garażowej czapeczki.




wymiana przepustnicy w Almerze











Voila! Nowa, lekko używana (N16 z 2005) , ale co najważniejsze
sprawna przepustnica do Almerki. Nareszcie nie
trzeba już będzie
odłączać akumulatora i codziennie resetować
komputera. ECU nie
wyświetla błędów,
a silnik ciągnie pięknie w całym zakresie obrotów;)

Gdy ją montowałem okazało się, że w ASO nie dość że zamontowali
starą, sfatygowaną uszczelkę, to jeszcze
nie dokręcili cybanta na rurze
doprowadzającej powietrze... Z czego wynika taki brak profesjonalizmu?
Unikanie odpowiedzialności za ewidentną fuszerka - T&T Zaborowski - nie polecam!

Monday, May 07, 2007

tylne zaciski po regeneracji


















































































Przedstawiam wam kolejny, zakończony pełnym sukcesem,
etap prac. Nie obfotografowałem niestety całości procesu, ale by
dać małe wyobrażenie choćby o samych częściach wchodzących
w skład zacisku - załączam schemat:



























Jedynie szczęśliwym trafem zdobyłem brakujące do
montażu dwa zestawy naprawcze, których szukałem przez
ponad pół roku we wszystkich Warszawskich hurtowaniach.
Okazało się, że w Olecku mają lepiej zorganizowaną dystrybucję
niż w centralach w stolicy i miałem zrealizowane zamówienie w dwa dni.
Te 2 komplety, zawierające w sobie kilkanaście elementów gumowych,
były naprawdę ostatnimi w kraju;)

Było też, jak zawsze mnóstwo godzin w garażu spędzonych na szlifowaniu,
czyszczeniu, smarowaniu itp. Do nowych czynności doszła jednak ta wcześniej przeze mnie nie praktykowana... Jako że sprężyna wewnątrz tłoczka musiała być skompresowana przy użyciu dość dużej siły, by móc następnie nałożyć na nią pierścień zabezpieczający, było konieczne posłużyć się specjalistycznym ściągaczem.

To narzędzie musiałem wykonać sam i to jest myślę już wyższy poziom wtajemniczenia!
Zdjęcia wkleję przy najbliższej publikacji.



Monday, December 11, 2006

Sunday, December 10, 2006

wymiana łożysk i mała regeneracja

Nareszcie mam się czym pochwalić po dłuższej przerwie!

Tym razem mam do zaprezentowania wymianę łożysk "a la bene",
czyli wszystko dokładnie, prawie że pedantycznie, istna perfekcja
na miarę własnych oczekiwań.

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do strony estetycznej wykonania,
vide ostatni post do którego można przyrównać aktualne zdjęcia...

Zaczęło się od tego, że przy montażu jednej z tarcz hamulcowych okazało się, że jej bicie jest zbyt duże. Diagnoza wskazała na wyrobione łożysko.

Cała operacja powodowana była zatem koniecznością wymiany łożysk na tylnej osi. Po wyciśnięciu ich na prasie i kupnie nowych (komplet Koyo - oryginalnie montowany w Toyotach, wyszukany z rabatem w jednej
z warszawskich hurtowni -
w skład którego wchodziły: śruba zabezpieczająca, simering, uszczelka, jak i smar, co mnie niezmiernie ucieszyło) pozostało doczyszczenie piast i mocowań.

Zacząłem od wypiaskowania wszystkich elementów, by później je wypolerować szczotką drucianą przy użyciu wiertarki. Montaż odbył się już metodą siłową z pomocą młotka i drewnianego klocka. Dokręciłem odpowiednim momentem nakrętkę i zabiłem blokadę. Następnie odtłuściłem całość i pomalowałem czarnym matem. Nieocenioną pomoc merytoryczną, jak i faktyczną uzyskałem od P. Leszka, za co bardzo mu dziękuję!

Nie wyszło chyba najgorzej...?


Monday, November 28, 2005

można montować z tyłu tarcze




















Na razie przynajmniej udało się z jednej strony... Przekładka okazała
się dość wymagająca. Wszystko niemiłosiernie zapieczone, od nowości
zapewne w ogóle nie ruszane. Przy próbie odkręcenia można było śmiało
na kluczu unieść cały amortyzator, a śruba nadal tkwiła nieporuszona.
W dodatku nie dało się nawet zbytnio o co zaprzeć. Musiałem zerkać co
chwilę czy aby samochód nie spada z kobyłki. Najważniejsze, że obyło się bez żadnej kontuzji.


Sunday, September 25, 2005

Friday, September 23, 2005